Prace nadworne rozpoczęte! Mętlik w głowie, co, gdzie, kiedy, jak??? Nie wiem za co się łapać. Jednak na oglądanie (pięćset razy dziennie) co tam z ziemi wyłazi czas zawsze się znajdzie :) Jednak i tak postulowałabym za wydłużeniem doby. Nie jestem zachłanna, wystarczy mi, że doba będzie miała 30 godz. Co Wy na to? Przyłączycie się? Tylko gdzie się zwrócić. Podpowiedzcie a słowo daję, że to załatwię.
Powiem Wam jeszcze jedno, chyba jestem inna. Lubię pracę fizyczną :) Może to dlatego, że nie uprawiam żadnych sportów? Jednak jak się nad tym zastanawiam to sporty by mnie tak nie satysfakcjonowały jak kawał dobrze wykonanej roboty. Człowiek wie po co żyje i czuje, że żyje.
Oj czuje, czuje... Każda moja kostka i każdy mięsień teraz to czuje :)
Dlatego też nie jestem w stanie ostatnio za wiele zdziałać w domu. Nawet ze sprzątaniem jestem na bakier. Po prostu fiś kompletny. Może niedługo popada to wszystko nadrobię.
Tytuł może i bez sensu ale nie mam siły, żeby coś mądrego dziś wymyślić. Chodzi oczywiście o jedzonko. Nie takie tam znowu normalne, lecz Zuziowe!
Już dawno temu uszyłam Zuzi zabawkowy tort i kanapkę z pomidorem, serem, salami, sałatą i jajkiem (u nas się mówi nie sadzone tylko "na placek" :). Potem doszły malutkie kucharskie rękawice, tak bardzo potrzebne każdej porządnej gospodyni domowej. Teraz przyszła pora na kiełbaskę. Z wyrobów wędlino-podobnych w planach jest jeszcze kaszanka, jednak to przy najbliższej wolnej chwili. Zuzia za kaszanką nie przepada to na pewno poczeka ;)


Dzisiaj przy takim stole zjedliśmy całą rodzinką obiad :) Trochę było ciasno i co więksi mieli problem, jednak Zuza była zachwycona. Oczywiście obiad był w pełni jadalny :)
Fantastycznie być dzieckiem. Ja w środku wcale nim być nie przestałam :) Zresztą mój mąż tym bardziej Ha ha ha...
Głowa mi dzisiaj pęka, więc muszę już kończyć bo zaczynam pisać głupoty.
Pozdrawiam wszystkich zaglądaczo - obserwowaczy.
bZuzia
P.S. Gdyby ktoś jednak nie czytał to zapraszam na http://blogiwnetrzarskie.blogspot.com/ tam też można co nieco poczytać :)
Super to materiałowe jedzonko! Torcik - mistrzostwo świata :)
OdpowiedzUsuńCórcia musi być zachwycona! :)
Pozdrawiam cieplutko
PS - ja też dziś biorę się za ogród.
Zuzia ma różne fazy, raz się bawi swoimi zabawkami, a raz moimi :)
UsuńŚlicznie i smacznie!!!
OdpowiedzUsuńI czego człowiek nie zrobi dla dzieci:)
Pozdrawiam.
Jedzenie pierwsza klasa. Widziałam je już dawno i byłam pewna,że jest ze sklepu. Podziwiam :-)
OdpowiedzUsuńSzu.
To nie to samo, tamto już zostało dawno zjedzone ;)))
Usuń"ło" masz, ja też myślałam, że to sklepowe jedzonko. Jednak co domowe,to domowe...zawsze lepiej smakuje i wiadomo z czego zrobione ;-) Wierna Fanka ;-)
UsuńHa ha ha...dokładnie. Jaka kiełbas mięciutka, nie to co sklepowa.
UsuńBuziole :)
Puk,puk jestem u Ciebie pierwszy raz,ale na pewno nie ostatni:)) Fajne cudeńka tworzysz. Ta kiełbasa powaliła mnie na kolana:)) Zapraszam do mnie, piszę od niedawna, będzie mi bardzo miło:)http://lidkaznitka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńWitaj!
UsuńSam tytuł "Lidka z Nitką" jest ciekawy. Zajrzę na pewno :)
Pozdrawiam
Rewelacja :)) Gratuluję talentu :))) a takich kiełbasek w sklepie nie kupisz :))) unikatowa:)))) bez konserwantów:)))
OdpowiedzUsuńNapewno bedę zaglądać by podziwiać Twoje dzieła:)) i oczywiście zapraszam do mnie w odwiedziny
http://m-lenat.blogspot.com
Super! Może kiedyś się skuszę i zrobię takie rzeczy dla swojego synka. Świetny pomysł i cudowne wykonanie!
OdpowiedzUsuń