- Mamo, ja jestem księżniczką?
- Hmmm... tak naprawdę to nie :(
- A jak dorosnę to będę?
Ja nie pamiętam ale raczej nigdy księżniczką nie chciałam być, noooo ale gdyby jakiś książę podjechał na białym rumaku to pewnie bym nim nie pogardziła ;)
Córka nasza jedyna księżniczką jest ciągle, na razie jeszcze się tym nie martwię, tylko dyskretnie wytłumaczyłam jej, że w naszych żyłach niestety płynie zwykła czerwona krew...
Przyjęła to dosyć spokojnie, bez zbędnej histerii (może jeszcze to do niej nie dotarło?).
Spódnica powstała z tafty (z pierwotnym przeznaczeniem na obrus), której fałdy układałam parokrotnie zanim w końcu powstało to co miałam w głowie. Natomiast top uszyłam z włoskiej tkaniny, którą lata temu zakupiłam w sklepie, w którym pracowałam. Natomiast nigdzie, ale to nigdzie nie mogłam kupić czarnych rajstop, no może na zamówienie bym dostała.... różowych za to było bez liku...Myślę, że spokojnie możemy uznać ten strój za piżamę, bo Zuza najchętniej by w nim spała :)
Ech... dzieci są naprawdę przeurocze :)))
Rano Zuzia poprosiła mnie, żebym jej uszyła strój marchewki, sałaty albo truskawki... !?
Hmmm.... moja wyobraźnia już pracuje, na szczęście okazało się, że ten strój to na bal przebierańców :) mam, więc jeszcze chwilkę :)
***
Corocznie u nas w okolicy, a dokładnie w Bychawie, odbywa się festyn "W krainie pierogów".
Oboje z mężem raczej wolimy innego rodzaju rozrywki, więc byliśmy na takim festynie tylko raz wieki temu i przez sekundę. Niemniej jednak wiem, że ten festyn cieszy się sporym zainteresowaniem.
W tym roku dzięki szkole, do której chodzi Zuza, miałam okazję robić na ten festyn "parę" pierogów.
Że mam niezdiagnozowane ADHD i nudzi mnie monotonia, to zrobiłam pierogi krucho-drożdżowe pieczone. Robiłam takie pierwszy raz, lecz na pewno nie ostatni.
Dla lubiących tak jak ja eksperymentować oczywiście podaję link do przepisu :) O tutaj !
Ja zmieniłam farsz na szpinakowy z serem feta i druga partia to był farsz z botwinki, jarmużu, szparagów i sera fety. Jako posypka do jednych użyłam sezamu, do drugich rozdrobnionych orzechów włoskich.
Myślę, że na słodko z dodatkiem owoców czy słodkiego twarogu, też byłyby wyśmienite.
Najlepszą rekomendacją dla tych pierogów jest Zuzia, która jadła je przez dwa dni niemalże na każdy posiłek :)
Czy sprzedały się moje pierogi na festynie? Nie wiem, może nawet to i lepiej bo po co miałabym się dołować ;)
Buziaki - słodziaki dla Was
Nadworna krawcowa bZuzia :)





















































