Na przykład:
Zasłony zaplanowane, konsekwentnie realizowany był plan... i w połowie niestety prace trzeba było z jakiegoś tam, błahego powodu odłożyć. Nawet nie pamiętam jaki to był powód, który sprawił, że misternie przygotowany plan spalił na panewce. Zasłony w połowie uszyte leżą spokojnie w szafie i czekają na dokończenie. Niestety mój zapał do nich gdzieś polazł, nikt go nie widział, nikt nie wie kiedy wróci... nie ma rady, trzeba czekać.
Tymczasem przy przeglądaniu półek z tkaninami, natrafiłam na coś, co mnie zainspirowało do uszycia innych zasłon :) Nic wielkiego ale tak dla odmiany i odświeżenia dużego pokoju. W końcu trochę mięty jeszcze nikomu nie zaszkodziło ;)
Praca była szybka i konkretna, taka jak lubię. Zasłony powstały szybko i już wiszą a pokój dzięki nim nabrał koloru.

Do tej poty wszystkie zasłony (czy też firany w kształcie zasłon), mam w kolorze białym lub kremowym teraz pojechałam po całości :) Nie dość, że kolorowo to jeszcze połączyłam paski z kółkami.
Do towarzystwa naściągałam parę szklanych dodatków, żeby podtrzymać kolorystykę. Jeszcze jaśki czekają na nowe pokrowce, ale już nie starczyło mi na nie czasu.
"Co się odwlecze to nie uciecze", mówi mądre przysłowie ludowe, tyle że - czy aby na pewno? :)))
Na taki upał wszystko dobre co schłodzone, więc na ochłodę sorbet ze śliwki Renglody z odrobiną wanilii.
Eksperymentalnie do sorbetu dodałam odrobinę płatków aksamitki (które są jadalne). Reakcja Zuzy była taka:
"Mamo lody pyyycha ale kwiatek bllle" po czym wszystkie płatki wyrzuciła :)
Cóż, samej mi jednak nie posmakowały te płatki, może w innym zestawieniu, może z jakąś sałatką- trzeba pokombinować :) Z sorbetem nie polecam !
Tymi całuśnymi śliwkami z wami się żegnam.
bZuzia
P. S. Czy pisałam, że ową tkaniną na zasłony była dwustronna poszewka na kołdrę? Nieee? A to przepraszam :)))






























