niedziela, 7 kwietnia 2013

Okna z widokiem na... wiosnę?

No nie wiem, nie wiem czy oby na pewno?
Jedno jest pewne u mnie na parapetach  wiosna, że ho, ho :)
Warzywa, kwiatki, zioła wszystko aż się rwie do życia. Jedne malutkie, inne całkiem pokaźnych rozmiarów.  Nie wiem czy do końca cieszyć się z tych bardziej wyrośniętych, bo cóż ja mam teraz z nimi zrobić? Jak na razie mam kłopot z bobem, który jak na złość rośnie jak szalony. Tylko jakiś wewnętrzny głosik karze mi się uspokoić i nie panikować. Przecież w końcu musi się ocieplić. Ptaszki za oknem śpiewają, mrówki powoli wprowadzają się do domu, czyli to już niedługo!
Na razie, puki co namiętnie je oglądam z wszystkich stron i nadziwić się nie mogę, jakież one piękne!!!
Że też matka natura tak cudnie te roślinki wymyśliła :)))

Korzystając więc jeszcze z pobytu w domu, uszyłam nowe firanki do kuchennych okien. W kuchni nigdy nie miałam i mieć nie będę tradycyjnych firanek. Z wielu powodów, jednak tym naczelnym jest to, że tylko by mi przeszkadzały. Jedno okno mam przy blacie roboczym, więc cały parapet jest wykorzystany do maksimum. Drugie okno jest blisko stołu, więc też zwykła firanka by przeszkadzała. Dlatego już kolejny raz szyję firanki, które znajdują się blisko okien. Tym razem są to proste płaty tkanin, zrulowane i obciążone na dole. Na górze zrobiłam tunel do patyczka zazdrostkowego. Doszyłam do każdej firanki paski zrobione z tej samej tkaniny, które na dole zawiązałam w kokardki. Ot i cała filozofia moich firanek :)































Zdjęcia wiosennych okien jakie są, takie są... na inne mnie nie stać.
Dlatego pomieszałam je z siewkami ;) Obiecuję, że jeszcze poćwiczę i może kiedyś uda mi się zrobić ładne zdjęcie pod światło :)))
Jak widać za oknem wiosna jak się patrzy, dlatego musiałam to koniecznie utrwalić na zdjęciu, ku pamięci oczywiście.
Mało kolorowy jest ten post, a ja ostatnio tylko koloru pragnę. Następny na pewno podkoloruję  ;)

Trzymajcie się
bZuzia

6 komentarzy:

  1. Widzę, że ogrodniczka z Ciebie pełną gębą. U mnie dopiero co wschodzi a Ty niedługo będziesz zbierać. szacuneczek. Firanki super chyba sobie takie zrobię. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ogrodniczka" to dla mnie za duże słowo, jeszcze raczkuję w tym temacie. Lubię sobie pogrzebać w ziemi, i oglądać co z tego grzebania rośnie ;)
      Zdjęcia były robione tydzień temu, teraz już wszystko podpieram. Zbiory parapetowe będą jak nic :)))
      Pozdrawiam
      bZuzia

      Usuń
  2. Pomysłowość i wykonanie - pierwsza klasa. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Firanki może i proste, ale w tym tkwi ich urok :-) Dla mnie bomba!
    Szu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Great blinds!
    And my tomatoes are so grown up!
    Beautiful photos!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się te "zwykłe" firanki bardzo podobają bo według mnie są niezwykłe! :)

    OdpowiedzUsuń