Słyszycie już kroczki nadchodzących Świąt? Czujecie ciepły oddech na karku, serce mocniej już zaczęło bić? :)
U nas właśnie dzisiaj spadł śnieg, ale przy braku ujemnej temperatury jest jedno wielkie bagno. Współczuję więc każdemu nadchodzącemu (nie tylko Świętom), że w tym bagnie musi brodzić, włącznie ze mną. Liczę jednak, że przez te parę dni jeszcze wszystko może się zmienić i tego się trzymam.
W tym roku wigilia będzie u mojej siostry co pozwala na pewien luz. Do odrobienia jest oczywiście parę potraw, ale jakoś tak bardzo nie muszę się spinać. Wszystko więc w zdrowej kontroli ;)
Ostatnie dni były pod wezwaniem "Smacznego pierniczka". Wypróbowałam bowiem kolejne cztery przepisy na pierniczki i muszę przyznać, że wszystkie są ok. Szkoda, że w przyszłym roku i tak nie będę miała żadnego i będę wypróbowywała kolejne... Tak, wiem... przecież można zapisać, czy w notesie, czy zrobić zakładkę... i ja to wszystko robię! Tylko ten rok jest jakiś taki długi, że gdzieś to się zapodziewa, albo wykasuję... no i pamięć już nie ta... Kto jest roztrzepany tak jak ja, ten wie o czym piszę ;)
Wracając do tematu, to uzbierało się tych pierniczków niezłe stadko, szczególnie, że jeszcze dostałyśmy co nieco od Babci Zuzinej. Jednym słowem to będzie dobrze gdy po Świętach nie będę agresywnie reagowała na samo słowo pierniczki. Może być różnie ;) Dobrze, że rodzina liczna to na pewno pomogą w pałaszowaniu.
W tym roku bardzo chciałam zrobić pierniczki z drewnianych foremek. Jak sobie założyłam, tak też się stało. Tylko ciasto nie za bardzo podołało, które specjalnie miało nie rosnąć, u mnie się zbuldoczyło i na przekór sobie wyrosło. Trzeba będzie jeszcze poszukać i poeksperymentować, ale to już w przyszłym roku.
Prezenty powoli kompletuję. Każdy musi ładnie wyglądać, dlatego postanowiłam zrobić zawieszki. W internecie jest wiele propozycji do pobrania za darmo. Jeśli macie ochotkę to podsyłam parę ciekawych propozycji.
Lili natura z których korzystałam ja :)
Również u Lili natura inne propozycje.
Jeszcze jedne piękne u Kelli Murray
Kto ma odrobinę talentu w rąsi ten może zrobić takowe sam, a kto nie ma może pójść tak jak ja na łatwiznę ;) Ja wydrukowałam na papierze klejącym, a ten nakleiłam na karton.
Teraz idę pogrzebać w moich roboczych szufladach, bo tylko baby z dziadem tam brakuje. Może znajdę tam coś ciekawego o czym już dawno zapomniałam, no i może będą się w końcu domykały. :)))
Pa pa
bZuzia
Tup tup tup...

















































