Tak jak wszyscy, i ja miotam się w przedświątecznych przygotowaniach, a że lubię mieć wszystko zaplanowane to powstaje stos list, zapisków, przepisów itp.
I wydawało by się, że skoro nie pracuję zawodowo a Zuza chodzi do przedszkola to ja powinnam mieć ogrom czasu dla siebie. Zonk! Im więcej tego czasu mam tym bardziej staram się go wykorzystać i efekcie jestem zarobiona po uszy :) Nie wiem jak to się dzieje!?
Zima w łaskawości swej zawitała do nas na małą chwilkę. Porozrabiała, nastraszyła, po czym sobie poszła, zostawiając po sobie trochę lodu. Na szczęście zdążyłyśmy z Zuzą zaliczyć sanki :)
Mam nadzieję, że jeszcze nie raz tej zimy to powtórzymy.
Po woli powstają kolejne (pewnie jednoroczne) ozdoby świąteczne. Świeczniki zrobione z trzymanych sentymentalnie kieliszków z naszego wesela. Już je miałam wyrzucić robiąc porządki, gdy postanowiłam dać im ostatnią szansę. Ni stąd ni zowąd mam kolejne świeczniki :)
Skarpeto-buta uszyłam parę lat temu i do tej pory świetnie się trzyma. Mimo tego, że jest paroletni, w końcu w tym roku został "ochrzczony". Zuzia natomiast (jak to Zuzie mają w zwyczaju) była zachwycona, szczególnie że tęcza!? zostawiła dla niej w skarpecie słodycze :)))
Ech fajnie być dzieckiem...
Jeśli nie robiłyście jeszcze pomarańczowej, kandyzowanej skórki to najwyższa pora! Świetna do ciast i deserów ale także do herbatki. Robi się ją bardzo łatwo a smakuje o niebo lepiej jak sklepowa.
Przepis jest właściwie jeden, między innymi tutaj.
Może tylko uwaga ode mnie, że równie dobrze można złączyć skórkę pomarańczową z cytrynową, a obierać najlepiej jest obieraczką do warzyw. Wtedy nie trzeba będzie wycinać białej skórki!
Ciepluteńko pozdrawiam
bZuzia





