środa, 5 kwietnia 2017

Dzięki Ci Boże za tak cudne dni!!!

Witajcie!
Dzisiaj nie będę się rozpisywała, a to z prostego powodu - szkoda czasu na siedzenie przy komputerze :)
Od paru dni jest tak cudownie, ciepło, błogo, że nic tylko spędzać każdą chwilę na dworze.
Ja tak właśnie robię. Wystawiam pyszczek do słońca i łapię promyki. Spragniona jestem po tej zimie tego słońca... oj, baaardzo!
Dlatego dzisiaj dużo zdjęć mojej prywatnej wiosny ;)))
























Moje dziecko (ukochane zresztą), zaliczyło 8 lat - sama jestem w lekkim szoku kiedy to się stało...
Co zrobisz? Nic nie zrobisz, czas leci i ma nas w dalekim poważaniu :)
Teraz 8 lat, za chwilę matura, studia a popojutrze mąż... nie no dobra pojechałam ;)
Tort tradycyjnie był własnoręcznie robiony, , goście młodociani też, impreza się udała, można ten temat odhaczyć :)))





Przepraszam, że dzisiaj poszłam na łatwiznę, ale sami rozumiecie...
Zresztą jeśli tutaj nikt nie zajrzy to wszystko jasne - Wy też wdychacie świeże powietrze :)

Przytulam Was mocno!
bZuzia

czwartek, 9 marca 2017

śledztwo


Wreszcie stopniał śnieg! 
Cudowna to sprawa, szczególnie że biało było od grudnia. Nie narzekam bo lubię białe zimy, ale dosyć, pora zobaczyć znowu jakieś inne kolory.
Pomimo urywającego głowę wiatru (a wiecie, że jak jest wiatr to jest zimno), wystawiłam w końcu nos na dwór. W ogromniastych gumiakach oblukałam moje włości. 
Niemalże z zegarmistrzowską precyzją i zwinnością godną niejednej wiotkiej gimnastyczki obejrzałam z każdej strony wszyyyystkie roślinki. Przyplaszczona do błota zaglądałam pod niejeden listek, czy oby coś tam jeszcze nie wychyla się z z tej brązowej mazi.
Zastanawiałam się co gdzie sadziłam, analizowałam w którym miejscu co powinno być.
Zlokalizowałam co nieco, nawet parę nadwyżek się trafiło (np. jaskry, które przetrwały zimę :).
Po powrocie do domu, w końcu mnie olśniło... 
Nie na darmo robię ciągle tyle tych wypocin zdjęciowych moich rabat, na wiosnę w końcu ma to sens :)))
Bo teraz właśnie siadam sobie do komputerka i przeglądam ubiegłoroczną wiosnę na zdjęciach.
Pamięć moja zawsze szwankowała a z wiekiem to niestety postępuje, więc zdjęcia mi często odpowiadają na pytania co, gdzie było zasadzone - szczególnie jeśli chodzi o cebulowe!
Takie śledztwo trwa jakiś czas, zanim wszystko nie zostanie zlokalizowane, potem to już tylko radocha z obserwowania jak rosną.

A rosną w ekspresowym tempie!
Jednego dnia jeszcze golusia ziemia, a następnego już wystawione łepki :)
Dają radę te małe roślinki!

Oto pierwszy wiosenny przegląd :)

Hiacynty
Krokusy i iryski
Ciemiernik
Czosnki ozdobne
Szachownica
Narcyzy
Orliki
Piwonia
Krokusy
Puszkinie

Tulipany


Biedronki też się uchowały, pomimo mroźnej zimy. Widzę ich w ogrodzie bardzo dużo, z czego się oczywiście cieszę.

Przesadzone jesienią do tunelu foliowego karczochy, niestety przetrwały połowicznie. Na 6szt nie zgniło 3, ale to i tak lepszy wynik niż gdybym je zostawiła na grządce. 
W przyszłym roku zaeksperymentuję ze schowaniem ich do piwniczki.
Zobaczymy co da najlepszy efekt.

Wyłażąca zieleń z cebulek leżących w piwnicy zmusiła mnie, żeby je zasadzić. Nie wiem czy to nie za wcześnie i nie zgniją, ale trudno - siła wyższa :)




Gdyby nie pojawiające się ciągle wszędzie, ale to dosłownie wszędzie, błotne odciski kocich łapek, to powiedziałabym, że jest za...biście.
Niestety ta sytuacja ostudza odrobinę mój wielki entuzjazm. 
Najchętniej nie rozstawałabym się ze ścierą :(

W związku z zaistniałą sytuacją mam pytanie, czy ktoś z Was nauczył kota zakładać i zdejmować butki?
Jeśli tak, to proszę o szybki kontakt, zanim oszaleję!!!

Przytulsy dla Was!
 bZuzia


środa, 11 stycznia 2017

Żeby tradycji stało się zadość


 Tradycyjnie co roku, mniej więcej o tej porze pokazuję "moje" ptaszki. W tym roku też musiało to nastąpić :)
Co prawda trudniej im zrobić zdjęcia bo albo jest szaro, albo z kolei ostre słońce... dlatego musicie uwierzyć mi na słowo, że sikorek u mnie pod dostatkiem. Widziany był również przez małą chwilkę dzięcioł, ale ten jegomość jest bardzo płochliwy.
Krążą w pobliżu sójki, ale przy karmnikach ich nie przyłapałam.
Jeśli chodzi o kontakt ptaszków z kotami - jest znikomy, zazwyczaj Kitka ogląda je przez szybę a Mamrotek już chyba ich nawet nie dostrzega :)
Żadnych piórek w pobliżu karmników nie znalazłam, więc można uznać, że ile ich do jedzonka przyleciało, tyle samo sztuk odleciało :)))




 Oczywiście ciągle w pobliżu krążą wiewiórki, które robią w śniegu dziury i wygrzebują z nich orzechy. Nie wiem jak one to robią, że wiedzą gdzie je kiedyś zostawiły... ;)



Nowy Rok pomimo mrozów przyniósł ze sobą nadzieję, że teraz to już z górki do wiosny.
Tej zimy wyjątkowo odliczam każdy dzień z nadzieją, że o każdy jeden bliżej do niej.
Jakoś wyjątkowo już tej zimy mi się nie chce. Może to dlatego, że gdyby była taka bajkowa, oszroniona... a tu takie nie wiadomo co. Tylko zimno i szaro, nosa z domu nie chce mi się wyścibiać.
Oby szybko zleciało, bo oszaleję!


W domu na szczęście jeszcze wszędzie porozwieszane światełka, które wprowadzają cudny klimat.
Choinka też jeszcze się trzyma, więc przynajmniej tym można się pocieszyć.
Na choince (nie pokazywane wcześniej) piernikowe kamieniczki, które mają tendencję do znikania.
Zuzia pewnie wiedziała by coś więcej na ten temat ;)


 

Bardzo serdecznie dziękuję za miłe życzenia świąteczne, mam nadzieję, że nie jest za późno na Noworoczne!?
Niech Wam się spełni co potrzebujecie!
bZuzia