środa, 19 lutego 2014

Śliwkowe wytwory



Dzisiaj u mnie śliwkowo, jak widać :) W sumie to nawet bardziej bakłażanowo tyle, że knedle raczej będą ze śliwkami... knedle z bakłażanem... hmmm... pomyszkuję czy coś takiego jest ;)

W ubiegłe lato śliwki mi obrodziły za wszystkie czasy. Gałęzie się łamały, przetwory pyrkoliły, ludzie skrzynkami wywozili a te jak opętane dalej wisiały oblepione na gałązkach. Strasznie nie lubię marnotrastwa, więc i śliwki musiały zostać spożytkowane. Pogrzebałam, poszperałam i dowiedziałam się, że śliwki rewelacyjnie się mrozi :) Jak przeczytałam, tak też zrobiłam, całą zimę zajadamy pychotkowe wytwory ze śliwek.
Nie wspomnę już o tym, co to ja nie mam w tej mojej zamrażarce :) Począwszy od poziomek czy czereśni a skończywszy na szparagach, rzepie, bobie czy pysznej młodej botwince :) Oczywiście wszystko ze świeżych własnych upraw!
Nie wyobrażam sobie życia na wsi bez własnych warzyw i owoców, zresztą teraz już życia w mieście też sobie nie wyobrażam :)




Wracając jednak na właściwe tory, zapowiadałam nowe poszewki na jaśki. Są, jeszcze ciepłe, ale już obpstrykane :) Dzięki temu, że "zakręcajki" na poszewkach zrobiłam z jedwabiu, świetnie gra na nich światło a dzięki zmianie kierunków tkaniny, stają się optycznie trójwymiarowe. Pewnie pokuszę się kiedyś na realizację podobnych poszewek w black&white. Myślę, że będą wyglądały równie dobrze a może nawet lepiej :)



Dodatkowo przypomniało mi się, że dokładnie z tej samej tkaniny kiedyś dorobiłam sobie kokardy do butów :))) No, czego to człowiek nie wymyśli ;)



U mnie jeszcze sporadycznie pachną kadzidełka, ale można już otwierać okna, wciągać w nozdrza zapach nadchodzącej wiosny. Oj... blisko już ona, a ja taka niegotowa...

Lecę, więc robić moje knedle ze śliwkami bo już mi ślinka cieknie :)


Pozdrawiam wszystkich miłośników wsi Polskiej :)
bZuzia

26 komentarzy:

  1. zazdroszcze zamrazalkowych skarbow!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana!
      Bez mrożonych warzyw uschła bym ;)

      Usuń
  2. No to narobiłaś smaka na te knedle :). Kreatywna z Ciebie babeczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka kreatywna jak wszystkie blogowe babeczki - w tym i TY :)

      Usuń
  3. Małgosia, przypomniałaś mi, że ja tez mam mrożone śliwki i brak weny kulinarnej, a knedle bardzo lubię ale jeszcze nigdy nie robiłam, muszę spróbować :-)
    Poduszki eleganckie
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, koniecznie spróbuj z podsmażoną na masełku bułką tartą z dodatkiem cukru i cynamonu.... pycha !
      Ja pierwszy raz jadłam robione specjalnie dla mnie, przez mojego męża. Było to wiele lat temu ale pamiętam, że były przepyszne. Teraz jest to nasze sentymentalne danie :)
      Ściskam mocno!

      Usuń
  4. Pochodzę ze wsi i tęsknię za nią, pamiętam co znaczą własne uprawy, także wzdycham tęsknie do Twoich śliwek :)
    Poduszki piękne, bardzo eleganckie.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznych knedli:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie ma patentu na przesyłanie mrożonek, gdyby takowy był to na pewno dostała byś ode mnie pakiecik mrożonych śliwek :)))

      Usuń
  5. knedle ze śliwkami...mniam..... smak mojego dzieciństwa:)))))))))))))))))))))) a kolor śliwkowy bardzo lubię:))

    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ja tak późno ten smak poznałam. Ale nadrabiam to :)

      Usuń
  6. ŚLIWKOWE WYTWORY - MYŚLAŁAM ŻE JAKIEŚ CIASTO BĘDZIE :D hihi
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasto może następnym razem :) Śliwkowe na kruchym spodzie... też mniamuśne :)

      Usuń
  7. U nas ostatniego lata był taki urodzaj morelowy. Dżemiki pyyyychota !Najlepsze z najlepszych - nawet zdradziłam swoje czarno -porzeczkowe na ich miejsce. zamiast słodyczy-codziennie łyżka dżemu.....
    A tkaniny znajome jakieś znajome...
    Piękne poduszki- do mojej biało czarnej sypialni idealne. Gdzie i po ile !?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czarnej porzeczki, też bardzo lubię ale morelowych nie próbowałam. Chyba muszę pomyśleć o nowych owocowych drzewkach :)
      Tkaniny oczywiście, że znajome, następuje "czyszczenie magazynów " ;)
      Biało - czarne jeszcze w głowie :)

      Usuń
  8. ładnie! ale zjadąlbym śliweczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No prosze, tyle roznych owocow zamrozilam, ale jakos nie przyszlo mi do glowy, zeby to zrobic ze sliwkami. Skonczyla sie tylko na powidlach. Swietna podpowiedz, na pewno wykorzystam. Widze, ze u ciebie dalej humor na fiolety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej przez chwilę muszę być konsekwentna :)

      Usuń
  10. Ja właśnie ubolewam nad tym, że nie mamy przez cały rok świeżych warzyw i owoców. A poduszki pięknie Ci wyszły. Wszystko się super komponuje (łącznie z kanapą:)). Buty chyba kojarzę :-)
    Pozdrawiam
    Szu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wczoraj zajadałam sałatę z rukolą i szpinakiem, z własnej uprawy :)))) Co prawda w niewielkich jeszcze ilościach ale baaardzo smakowite!
      Buźki dla Was :)

      Usuń
  11. Ech, zazdroszczę Ci życia na wsi. Dopóki babcia miała działkę, to też było u nas pełno przetworów własnej roboty. Ale wtedy byłam dzieckiem i krzywiłam się na myśl o różnych takich peklowanych warzywach owocach. Teraz dałabym dużo, żeby się cofnąć w czasie właśnie po to. Wciąż jednak mam nadzieję, że kiedyś jeszcze poczuję smak prawdziwych śliwek i truskawek... Podoba mi się kolorystyka poduszek, jednak ja akurat nie przepadam za geometrycznymi kształtami w wystroju wnętrz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z dzieciństwa pamiętam, właśnie to zajadanie się prosto z krzaka, różnymi owocami. Młodymi marchewkami ledwo opłukanymi, czy truskawkami które widziały tylko wodę deszczową... Jakieś to wszystko było urokliwe w swojej prostocie...

      Usuń
  12. Ja też nie wyobrażam sobie życia na wsi bez mrożonek oraz własnych warzyw. Kocham to. Czasami gdy dopada mnie bardzo duże zmęczenie że znowu ogród, pielenie, grabienie, dżemy, soki,kompoty myślę że więcej nie dam rady. Ale co tam przychodzi nowy dzień, organizm się zregeneruje i do przodu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnie też zdarza się pomyśleć, że może to bez sensu. Zimą jednak, gdy zajadamy ze smakiem to co z mozołem przygotowywałam latem, jestem spełniona :) Wiem, że sprawia mi to dużą satysfakcję, mimo trudów :)
      Fajnie, że poznaję tutaj osoby tak samo zakręcone jak ja :)))

      Usuń
  13. Jak na moje malutkie, 20 metrowe mieszkanko śliwka niestety za ciemna :( A szkoda, bo bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. I moja zamrażarka pełna jest rzeczy, jak szparagi ... Po prostu nie. :)
    Przyjedziemy Nagoya będzie wyglądać wspaniałe poduszki i jedli pierogi!
    Dzień dobry i uściski!

    OdpowiedzUsuń