Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 grudnia 2015

Dla Ciebie!



W ostatnich dniach wpadł mi w łapki piękny, pozytywny wiersz, dokładnie taki jakie lubię. Od razu pomyślałam, że muszę się nim z Tobą podzielić :) 
Być może Ty już go znasz, ale na pewno znajdzie się jeszcze ktoś kto nie czytał.


 Ostrzeżenie - Jenny Joseph
Kiedy będę starą kobietą zacznę nosić purpurową suknię
Z czerwonym kapeluszem, choć nie pasuje ani do mnie ani do sukni
I wydam całą rentę na brandy i letnie rękawiczki
I satynowe sandały, choć może mi zabraknie na masło
I będę siadać na krawężnikach w chwili zmęczenia
I podjadać ciastka w cukierni i naciskać dzwonek alarmu
I stukać moją laską o płot.
Nadrobię za wszystkie lata mojej poważnej młodości
Będę wychodzić w kapciach na deszcz
I zrywać kwiaty w ogrodzie sąsiada
I nauczę się pluć na odległość.
Będę nosić okropne bluzki i może się roztyję
I będę jeść naraz trzy kilo kiełbasy
Albo tylko rzodkiewkę przez tydzień
I będę chomikować ołówki i kredki
Ale póki co muszę nosić ciepłe ubrania
I dawać dobry przykład dzieciom
Zapraszać przyjaciół na obiad
I czytać gazety
Ale może powinnam poćwiczyć już dziś?
Żeby ci co mnie znają nie byli za bardzo zdziwieni
Kiedy na starość zacznę nosić purpurową suknię.






Myśląc o życzeniach dla Ciebie na Święta i Nowy Rok pomyślałam, że właśnie tego chciała bym Ci życzyć.
Łapania tych wyjątkowych chwil, dziecięcej radości i poczucia, że nie musisz umieszczać się w niewygodnych ramkach.
Życzę Ci wzruszeń przy Wigilijnym stole, i patrzących na ciebie z miłością oczu.

Ślę moc serdeczności dla Ciebie i Twojej rodziny!
                           
   bZuzia

piątek, 2 maja 2014

Bob & Hipolit



Jak ja uwielbiam garaż mojego męża!
Bałagan tam nie z tej ziemi, nawet nie mam pojęcia jak on tam cokolwiek znajduje (może po zapachu ;).
Tyle fajnych rzeczy tam ma… śrubki, nakrętki,  gwoździki… i nawet nie ważne, że gdy coś z tego nazwę to i tak zawsze źle (tak jakby on nie mylił zasłon z firanami ;}
Najlepiej to mi się tam myszkuje gdy go nie ma w domu, wtedy to i mi ten garażowy bałagan nie przeszkadza i zawsze wynajdę coś dla siebie.
Szkoda, że teraz gdy coś mu zginie, to już będzie wiedział komu do rączek się to przykleiło ;)


Tym razem znalazłam (przyrzekam , zupełnie przypadkowo), gwoździki wprost proszące o przygarnięcie. Ja serce mam dobre (mimo wrodzonej wredoty), więc zlitowałam się nad nimi, coby nie rdzewiały gdzieś w zapomnianej puszce.



Los chciał, że właśnie "rodzili się" Bob i Hipolit  (Bob to ten większy i z ładniejszym noskiem), i gwoździki pasowały do nich idealnie.
Oczywiście, nie obraziliby się gdyby czapeczki na ich główkach były z gumką, ale że to dwaj indywidualiści to z gumką było im nie po drodze.
Szczególnie, że dzięki gwoździkom to i jakieś włoski z pod czapeczek wychodzą. 
Nie mam nic do łysych. Ba! Nawet powiedziałabym, że darzę łysoli  wieeeelką sympatią, lecz jeszcze przed poczęciem wiadomo było, że Bob i Hipolit będą mieli włosy… co zrobić!




Na szczęście wszystko się dobrze skończyło a Bobek i Hipek mają się świetnie.
Kto wie może jeszcze będą mieli rodzeństwo… ;)


Lupkowe zdjęcia za sprawą Zuzi, która dostała małą lupę za wzorową wizytę u stomatologa :)
Teraz jest wszystko pod lupą ;)

Buziaki dla wszystkich Bobów i Hipolitów
bZuzia

P.S. No i oczywiście całuski dla mojego męża za gwoździki :))) 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Jest iskierka nadziei...




Ludzie są różni!

Pracując parę lat przy obsłudze klienta, miałam styczność z wieloma osobami. Niestety statystyka nie jest pochlebna. Bardzo dużo jest osób nieuprzejmych, źle wychowanych, bez grama empatii dla drugiego człowieka. Zdaję sobie sprawę, że Ci moi statystyczni "niefajni" klienci w otoczeniu osób znajomych są zupełnie inni, zapewne to już nie te same naburmuszone osoby :)
Sama nie należę do tych co to z chęcią w autobusie zagadują, lecz gdy już ktoś zagada to zawsze odpowiem, a na ulicy nie udaję, że nie widzę pani podającej ulotkę, tylko biorę i ładnie dziękuję  :)
Myślę, że zwykła uprzejmość do drugiego człowieka nie boli!

Na szczęście dla równowagi, są też ludzie bezinteresowni, mili, otwarci na drugiego człowieka. Oooo.... o tych mogłabym pisać dużo więcej bo i przyjemniej się myśli o tego typu ludziach. 
Na przykład taka Pani Ela z naszej przychodni.... wierzcie mi, takich ludzi ze świecą szukać i mimo, że jej nie znam bliżej, chyba pyknę jej fotkę i powieszę sobie w domu... żeby nie tracić wiary w człowieka :)))
Albo taka Kasia, mieszka sobie w dalekiej pięknej i pachnącej lawendą Prowansji i żyje sobie swoim życiem, ale chce jej się zrobić coś bardzo miłego dla mnie i mojej rodzinki :) 

Znamy się dzięki wymianie nasionek "Na Ogrodowej", ja wysłałam Kasi nasionka, a Kasia niezapowiedzianie przysłała mi pachnącą, niespodziankową  kopertę. Jej zawartość zupełnie mnie wzruszyła; że jej się chciało, że pamiętała, że sama dowiedziała się czegoś o mnie, Zuzi i Wojtku, i stworzyła coś wyjątkowego specjalnie dla nas :)))

Jesteście jeszcze Wy, od których dostałam ostatnio tyle życzeń zdrowia dla mnie i Zuzi, że naprawdę od razu zrobiło mi się lepiej ;) I mimo tego, że obie z Zuzką wylądowałyśmy na antybiotyku, to jakoś raźniej mi z Wami było :)

Podsumowując mój dzisiejszy monolog:
- nie warto przejmować się gburkami życiowymi, których spotykamy na swojej drodze, zawsze jest szansa, że przy naszym pozytywnym nastawieniu i gburek pokaże swe lepsze oblicze ;)
- zdecydowanie należy wyłapywać te pozytywne osoby i najlepiej je klonować ;)))

To tyle wywodów, a teraz  zobaczcie jakie cudne podkładki dostałam od Kasi :)



Zuzia jest nimi zachwycona, szczególnie swoją na której jest jej ukochany jednorożec:)                   

W tamtym roku sama chciałam zrobić podobne podkładki, lecz sprzęt nas zawiódł i wyszła tylko jedna, która teraz mogła dołączyć do koleżanek, a wpasowała się idealnie! Można by rzec, że połączyła te Kasine, bo jest na niej serducho stworzone przez samą naturę  :)                                                                                                                                                                
                                                                                                                      
Tak się składa, że większość rzeczy, które mam - przerabiam pod własne potrzeby i tym razem też tak się stało. Mam nadzieję, że Kasia wybaczy mi te moje przeróbki... :)))
Otóż wymyśliłam sobie, że te podkładki będą miały również funkcję magnesów i w razie potrzeby będą ozdobą lodówki. Bo przecież szkoda chować takie cudeńka do szuflady.
Zrobiłam więc w nich dołki w które włożyłam małe magnesy, żeby magnesy się trzymały użyłam zwykłego kleju "kropelki". 

Teraz Zuziowe rysunki mogą spokojnie cieszyć nasze oczęta, za co Ci Kasiu bardzo dziękuję!


Wam również bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa i wasze komentarze, które mnie napędzają do działania.
Specjalnie dla Kasi i dla Was bukiecik z moich ukochanych szafirków :)

Dziś pozdrowienia i buziaki wędrują do wszystkich pozytywnych postaci tej bajki!
bZuzia

wtorek, 30 kwietnia 2013

Wyznanie miłosne ;)

Zupełnie na poważnie to wyznanie miłosne!
Nigdy bym nie pomyślała, że zrobię to publicznie ale już do tego dojrzałam.
Kocham drewno!!!
W różnych postaciach. Czy to kloce ogromniaste, czy drewienka, czy patyczki, każda gałązka mnie zachwyca. Każdy kawałeczek jest piękny i inny niż cała reszta, wydawałoby się takich samych gałązek i drewienek. Dlatego mam spory problem, mieszkając na wsi i ogrzewając drewnem dom. Dlaczego?. Ano dlatego, że gdy dopadam taką stertę drewna na opał, to większość z niego ląduje na innej stercie. Każde z odłożonych drewienek jest wyjątkowe i baaardzo mi potrzebne :) Po jakimś czasie przychodzę po rozum do głowy zostawiam sobie dosłownie parę najcudniejszych okazów. Następnym razem jednak historia się powtarza :) i tak w kółko.
Szczerze powiem, czasem żałuję, że nie umiem za wiele z nim zrobić. Mimo wszystko to chyba za późno na uczenie się stolarstwa. Jednak dłuto sobie kupię na pewno! Może nie wyrzeźbię nic, co by się nadawało do pokazywania ale dla własnej satysfakcji . Zresztą czy to będzie satysfakcja to się okaże :)
Z tej mojej miłości narodziły się drewniane świeczniki. Mordowałam się (Wojtka też) z nimi długo. Drewno leszczynowe jest wyjątkowo twarde ale takie akurat miałam do dyspozycji. Wycięcie w nim kółek było trudne ale jeszcze trudniejsze było ich wyjęcie. Zmordowałam to jednak i zarobiłam za to parę siniaków i zakwasy w rękach :) Niemniej jednak udało się. Może trochę za płytko lecz jak na pierwszy raz to nie będę marudziła. Może w sumie to i lepiej bo przynajmniej dom z dymem nie pójdzie.
Ze względu na to, iż drewno leszczynowe ma ciemną korę, postanowiłam je rozjaśnić. W nawiązaniu do koroneczki na wazonie (http://bzuziolandia.blogspot.com/2013/01/wazony-maja-wiele-twarzy.html) postawiłam na folklor :)




Malunki folklorystyczne na drewienkach nie powalają ale rozjaśniły drewienka i sprawiły, że są takie"moje" :)
Świeczników miało być więcej ale na razie odpuszczę. Może kiedyś jak będziemy mieli odpowiednie sprzęty... Już widzę minę Wojtka jak to czyta. Co on się ze mną ma :)))

Przypomniałam sobie ostatnio o wspaniałym, szybkim, niedrogim, zdrowym i pysznym deserze :)
Są nim pieczone jabłka z dodatkami. Ja w wydrążonym jabłku umieściłam odrobinę dżemu porzeczkowego, orzechy włoskie i miód. Jak ze wszystkim i tu można kombinować z tym co się lubi i ma do dyspozycji w danym momencie. Moje jabłuszko wylądowało na 2 min. w mikrofalówce i było gotowe. Co prawda Zuzy nie trzeba namawiać na żadne owoce czy warzywa jednak przy tych jabłuszkach zawsze prosi o dokładkę :)))




























Powracając do drewna to wiem na pewno, że ta moja miłość do niego nie jest nieodwzajemniona. Dowód na to mam tutaj :)

 
 
Tym miłym akcentem żegnam się i wracam do mojego pieczonego jabłuszka :)                                                 bZuzia