poniedziałek, 18 maja 2015

Biedronki i ryby tylko na niby, a na doczepkę prawdziwe zwierzęta ;)


Kto z nas nie grał w kółko i krzyżyk - pewnie każdy.
Zuzia nas też łoi w tę grę, czy to na kartkach, czy kredą po tablicy. Zauważyłam, że gry z naszego dzieciństwa "teraźniejsze dzieci" zarażają również swoją prostotą. Lalki szybko się nudzą a taka zabawa w statki, wisielca czy właśnie kółko i krzyżyk są ponadczasowe.
Idąc tym tropem, i zważając na to, że teraz nasz świat kręci się bardziej poza domem, zrobiłam Zuźce "nadworną" wersję gry kółko i krzyżyk. Zamiast standardowego kółka pojawiły się biedronki a zamiast krzyżyka znalazły się rybki - no może coś przypominające biedronki i rybki ;)
Nie mniej jednak Zuzi się bardzo spodobały. 
Malunki zrobiłam zwykłymi farbami plakatowymi. Gdy wszystko ładnie wyschło polakierowałam lakierem, coby deszcz im nie był straszny. Kratka na pieńku też jest polakierowana oczywiście :)
Pomysł na malowane kamyki jest znany w sieci nie od dzisiaj, natomiast ja dopiero teraz podjęłam się realizacji.
Myślę, że "zmarnowana' godzinka była warta minki Zuzinki :)))

  




Gdyby był konkurs na najtragiczniejsze ręce to na pewno byłabym w czołówce.
Uczę się zakładać rękawiczki (naprawdę!), ale zawsze jakimś cudem któryś z paluszków pcha się na zewnątrz. zauważam to dopiero przy ściąganiu rękawiczek, bo wcześniej zbyt mnie zajmują chwasty.
Już doprawdy nie wiem co mam robić. Może pranie ręczne na tarze by pomogło... ;)





 



Jak widzicie na rabatkach jak w kalejdoskopie, pełnia kolorów i ciągle się coś zmienia. Jedne kwiaty przekwitają inne zaczynają czarować i tak w kółko. I jak tu zrozumieć ogrody z samych iglaków...? 
Ja nie rozumiem, może jest koś w stanie mi to wytłumaczyć? 
Donice też już właściwie obsadzone, chociaż ciągle mi coś nie pasuje, więc zmiany są nierozłączną częścią mnie :)
Jeśli poczuliście piękny słodki zapach, to jest to na pewno zapach moich surfinii - no chyba, że macie własne ;)


W ubiegłą niedzielę (zaraz po oddaniu cennych głosów), wybraliśmy się na pokaz koni. Pogoda była deszczowa, więc spod parasoli pooglądaliśmy chwilę ślizgające się na mokrej trawie konie. Zimnokrwiste miały zdecydowanie łatwiej ponieważ tylko się zaprezentowały chodząc w kółko, gorzej mieli jeźdźcy, którzy nie panowali kompletnie nad ślizgającymi się kopytnymi.
No cóż, taki los...
Szkoda, że pogoda popsuła imprezę, bo bardzo takowe lubię. Może w przyszłym roku będzie lepiej.





Przy okazji sprzedam Wam swoje nowe doświadczenie. Nigdy, ale to nigdy nie kupujcie waty cukrowej gdy jest bardzo wilgotno, nawet jeśli macie parasolkę... uwierzcie mi... tak będzie lepiej dla wszystkich...

Na doczepkę jeszcze wcisnę dwie oszalałe wiewiórki, wszak post miał być o zwierzątkach :)

Całusy ślę
bZuzia

P.S. Ochy i achy nad zaletami tunelu foliowego, szczególnie gdy się zjada pierwsze truskawki :)

  

12 komentarzy:

  1. I znów przyszłam oczy nacieszyć :)
    Pięknie jest u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      kwiaty teraz każdego dnia wyglądają inaczej, aż sama nie mogę się napatrzeć.

      Usuń
  2. Ryby, żaby i raki raz wpadły na pomysł taki.... A nie, to Gosia :-) Cudowności, no cudowności. Sama bym takimi pograła.
    Pozdrawiam Szu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyzywam Cię na pojedynek kamyczkowy!
      Tylko jeszcze musisz się tu zjawić :)
      ZAPRASZAM!

      Usuń
    2. Uważaj, bo jeszcze przyjadę ;-)
      Szu

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja ostro wypatruję tych żywych, bo mszyce nie próżnują :)

      Usuń
  4. Wow, ależ genialny pomysł na starą, dobrą grę. Jako dziecko bawiłam się w malowanie kamyków, ale afekty oczywiście nigdy nie były aż tak spektakularne. Twoje są przepiękne!
    Widzę, że u ciebie też festiwal peoniowych tulipanów. Uwielbiam wieczorny zapach surfinii. Dwa lata temu miałam dokładnie w takim kolorze jak Twoja i byłam w niej zakochana. Niestety okazało się, że potrzebowała wody znacznie częściej niż ja byłam w stanie jej zapewnić, więc w tym roku chcąc nie chcąc musiałam się przerzucić na pelargonie. I chyba nie muszę dodawać, że lubię kolorki u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja surfinię mam pierwszy raz w życiu, i teraz już wiem za co tak często gości u ludzi... za cuuudny zapach - uwielbiam go :) Zobaczymy tylko jak sobie poradzi w cieniu.
      Tulipany pełne to moje ulubione tulipany, chcę ich więcej, i więcej...
      Na moich rabatkach jeszcze błąkają się niechciane roślinki (czerwonawe ;), ale mam zamiar je stąd wymeldować ;)

      Usuń
  5. super gra :)))
    a ogród zachwyca Twój cudowny :)
    my na wyjeździe i nie wiem co się w moim ogrodzie dzieje a tęsknie za nim bardzo :)

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nawet od ogrodu trzeba odpocząć, żeby móc się od nowa nim zachwycić :)

      Usuń